hashtag: nie każdy chce mieć wszystko podane na talerzu
‘Jedźmy, nikt nie woła’ ‘Stepy akermańskie’, Adomas Bernardas Mickevičius herbu Poraj
każda nowa wilczy starej w tej nie byłem nigdy wcześniej w następnej będę mógł powiedzieć dokładnie to samo • w cieniu moich nieobecności kryją się milczące fortepiany strachu fale syte grzechem przemijania pogodzone i nocny autobus z którego już dawno wylogował się ostatni pasażer w cieniu moich nieobecności tkwi rzeka tak ciemna że knebluje lustra i chatka jaką widzieliśmy w górach tu liście nie pytają konarów o zgodę tu jestem kreską od której zaczyna się obraz • kora dotyka dłoni a kora dłoni brata się z powietrzem las i jeziora odmieniają się przez pory roku i choć nie kryje się tu żadna tajemnica dławią je krew i czarne światło niebo wolne od urody naszego pojmowania tafle jezior wypalone niczym bramy a ty kochana wystaw mnie na próbę jak pustą butelkę po mleku przed drzwi • odchodzimy od siebie jak mięso od kości wyblakłe łódeczki w deszczu nad przepaścią nie machamy nie płaczemy nie przeklinamy straty tkwimy w bezruchu jak topole mysz szperająca w stodole nie wie że jest obiektem ataku ptak polujący na mysz nie wie że jest obiektem ataku człowiek strzelający do ptaka nie wie że jest obiektem ataku rzucamy się do ucieczki gdy jest o wiele za późno • dłoń jest niczym więcej niż narzędziem niczym grabie albo samolot miłość nie nie miłość wygasanie jest naszą najmocniejszą stroną nie przepadam za tym że przepadamy w otchłani hołd składa się i rozkłada jak ciało nawet najbardziej wytrwali obumierają w blasku przemijania • toń lasu błysk jeziora katedry pól mgły nad łąkami nieustający szelest gwiazd a przede wszystkim wszędobylskie powietrze są mi jedynym konfesjonałem
Londyn, 17 czerwca 2025